ďťż

ďťż
Przed śmiercią zatańczę - człowiek i prąd.





ZajecBaX - 29 Lip 2004 20:40
Ciekawi mnie jak to jest gdy człowieka kopie prąd.
Czy zawsze podczas sesji energetycznej towarzyszy taniec, czy to tylko filmowa fikcja.
Z własnych doświadczeń wiem że człowiek zamienia się w posąg.
Skąd mam wiedzieć czy pijany majster podpiera się o zaciski czy może zapomniał wyłączyć obwód.
Interesuje mnie reakcja człowieka w kryzysowej sytuacji.
Nie jestem zboczony, tak tylko w razie potrzeby zareagowania na niebezpieczeństwo.
BHP-owiec zamiast opowiadać o konkretnych rzeczach straszył nas co może pracodawca zrobić jak nie wywiążemy się z zadanego zadania.





KKK - 29 Lip 2004 20:58
Reaguj za każdym razem! A jak połamiesz żartownisiowi przy okazji ręce to się oduczy a ty będziesz miał czyste sumienie.



ZajecBaX - 29 Lip 2004 21:17
Ale i przechlapane u gościa. Chyba by mnie zwolnił.

-----------------------
Rzeczywiście do betoniarek na budowach to czuję duży respekt.
Na każdej budowie powinien być wyłącznik różnicowoprądowy nauczyli by się wtedy porządku. Jadąc taczką co 3 metry podskakiwałem bo kable porozrzucane i mokre.

____
Scalilem.
tom



krzysiek - 29 Lip 2004 21:34
jesli ma to byc opowiesc z autopsji to opowiem,mialem sytuacje kiedy to lampka zwykla domowa dostala przebicia na nieszczescie obudowa jak i cala konstrukcja byla metalowa takie lampy kiedys byly oczywiscie wylacznikow roznicowych nie bylo jesli mozna powiedziec ze po porazeniu czlowiek ma swiadomosc to objawia sie ona zoltym swiatlem w oczach moze od tej zarowki i calkowitym bezwladem to ze trzymalem lampke wewnetrzna strona dloni to oczywiste





tatakuby - 29 Lip 2004 21:46
Dzięki. Uśmiałem się szczerze (sesja energetyczna - faktycznie był kiedys taki termin podrecznikowy - ale nie sadziłem , że funkcjonuje do tej pory).

Co do majstra - olej go , bo to głupek.

Natomiast musisz wiedzieć , że człowiek rażony prądem różni się zasadniczo od idioty , który się wygłupia .

Tego nie da się udać.(poczujesz to "przez skórę"). Nie daj się robić w balona i nie reaguj na wygłupy majstra , albo - co polecam - postępuj ZAWSZE według przepisów BHP.



ZajecBaX - 29 Lip 2004 21:59
Na kilka sekund brak całkowitej świadomości. Przedtem niesamowity ból. Potem człowiek się budzi (o ile ma taką szansę), wejście w stan świadomości jest dość nietypowym przeżyciem, coś jak narodziny nie wiem gdzie jestem i skąd a w oczach przebłyski. Nie polecam.



capanda - 29 Lip 2004 22:06
Gdy robisz przy napięciu nawet przy bezpiecznym . zawsze
myśl co robisz .swoje wygłupy zostaw na później.
Czasami dobrze aby każdy spróbował jak to smakuje.



urko - 30 Lip 2004 02:05
To ciekawe, że ludzie badzo różnie reagują. Ja nie miałem tego "szczęścia" bym stracił przytomność, a prąd który przeze mnie przepłynął był wystarczający, by wywołać lekkie oparzenia na palcach obu rąk. Kretyński sposób zamknięcia obwodu... ( jedna ręka do "zera" a druga do "fazy") To co najbardziej utkwiło w pamięci, to fakt że miałem wrażenie jak gdyby moje serce zabiło zgodnie z rytmem elektrowni. Ale w jakiś dziwny sposób otworzyłem palce. Pewnie przypalona skóra zwiększyła swoją rezystancję... Nie wiem ile czasu to trwało ale żadnych błysków ani kolorów nie pamiętam. Później jednak czułem się nawet dosyć fajnie. Tak, jakbym wypił konewkę mocnej kawy. Przerażająca rzecz. . .



Nap5teR - 06 Sie 2004 00:07
Ja osobiscie doświadczyłem napiecia około 70V i niewielkim natężeniu ale wystarczajaco wysokim aby poczuć konkretnie. Miałem chwilowo sparaliżowaną rękę od palców po łokieć. Dotknąłem przez przypadek transformator podłączony pod 9V ale w sposób zwiększający napięcie. Było to przygotowane do instalacji jakiś użądzeń w warsztacie ślusarskim czy coś takiego.
A tu macie również ciekawy link elektryczny;)http://www.tb3.com/tesla/teslathon2003/gallery/index.htm
Koniecznie obejżyjcie zdjęcia:)



Mishot - 07 Sie 2004 22:47
no to ja ostatnio rozebrałem drukarke igłową i chciałem zmierzyć ile prądu daje transformator i zmierzyłem a na koniec dotknołem dwoch rogów płytki drukowanej [(jedną ręka lewy róg, prawą prawy)transformator był przylutowany do płytki i 220v szło przez płytke do niego] aż krzyknołem z radości (czymałem max 2 sec - jakoś puściłem ) ale tesz jak kolega czułem się fajnie nawet myślałem czy niedotknąć sie jescze raz ale zrezygnowałem ....



k24 - 07 Sie 2004 23:00
przy naprawie tv jak kopnie to się lepiej myśli i uszkodzenie szybciej się znajduje.uwaga nie stosować!!!
wszystko zależy od warunków w jakich nas ta przyjemność spotkała i raczej proponuję unikać takich przypadków



Nap5teR - 07 Sie 2004 23:02
Mishot, a znasz takie maleńkie urządzonka dające iskrę w zapalniczkach? Widziałem wiele razy jak dzieciaki tym się kopały dla przyjemności.
Chyba nie wiedzą co to jest naprawdę dostać kpa z kontaktu!?



ziel_inf - 07 Sie 2004 23:17
z autopsji jak drga i drze się to niegrożnie. najgorzej jak złapie przewód w dłoń (pięść) - prąd powoduje skurcz mięśni i zaciśnięcie palców na amen klatki pier również - nie można gadać. Gośc podłącza sie "na stałe " i po kilkudziesięciu sekundach mogą być problemy. Najszybciej wizyjnie poznać po mięśniach przedramienia - napięte na maxa = możliwe kłopoty. po każdym piep..u z kl. piersową w obwodzie trzeba iśc do łapiuducha - przy 50 hz serducho nawet u największego byka może dostać czkawki - efekt w postaci utraty św nawet po kilku godzinach - info na szczęćcie na cudzym błędzie.



Mishot - 07 Sie 2004 23:31

Mishot, a znasz takie maleńkie urządzonka dające iskrę w zapalniczkach? Widziałem wiele razy jak dzieciaki tym się kopały dla przyjemności.
Chyba nie wiedzą co to jest naprawdę dostać kpa z kontaktu!?

powiem tyle mnie to nierusza (to z zapalniczki )
niewiem czemu zanim to sie pojawiło jak pdłączłem gre tv poprzez antene
dotknołem złącza w tv potem mnie 12v kopło (w tv chyba tesz tyle jest? przynajmniej na antenie, chyba) potem 220V jak robiłem wieże (zapomniałem wtyczki z gniazdta wyjąć) dotknołem najmniejszym palcem (ten na zewnątrz ) u prawej dłoni sie wystraszyłem (jak zawsze) i po chwili poczułem ręke do łokcia potem znów wyciongnołem zasilacz ze starego pc i podłączyć chciałem taki zwój (z pralki wytwzrzało pole elektomagnetyczne które poruszało takie kółko) i chciałem zobaczyć jak to kółko się kręci 1 niezobaczyłem 2 kopło mnie 3 namagnesowałem to kółko a ostatni to ta drukarka mnie kopła fajne mam przygody z prądem niema co

----------------------------------------------
Jedno jest pewne,że......niema nic pewnego... 8)



micho a - 08 Sie 2004 00:11
właśnie zgadzam sie z capanda nie lekceważcie żadnego napięcia
ja ostatnio zakładałem instalkę w ogarze 200(chyba wszyscy wiedzą co to za super motoreower ) tam z prądnicy do przełącznika zapłonu idzie ze 12v zmiennego ja odpaliłem komarka io ze względu na żle połączenia nie chciał zgasnąć wyłącznikiem to postanowiłem odłączyć kabel od prądnicy i dotknąć nim ramy żeby zgasić nie zatanowiłe,m sie że tam jest napięcie jak dotknąlem..... szczypanie bół a potem drgawki całej ręki nic precyzyjnego nie m,ogłem zrobić ręka trzęsła mi sie niesamowicie niewiem czy cewka zapłonowa była przebita czy co ale do tej pory nie wieże że tam jest 12v 8)

fakt żę zmienny jest podobno grożniejszy od stałego u niektórych 15mA wystarczy żęby zabić



NewUser - 08 Sie 2004 14:09
Mnie kopnelo juz nie raz i nie dwa, ale konczylo sie to zawsze tym, ze narzedzie ktorym dotykalem do fazy lecialo sobie przez ladnych pare metrow nie baczac na przeszkody, ktore ma przed soba. Raz nawet kombinerki wbily sie w sciane z siporexu po raczki a sciana byla oddalona o jakies 6 metrow. A przed bardziej przykrymi konsekwencjami mojej glupoty/nieuwagi ratuje mnie to to, ze unikam (jak diabel swieconej wody) dotykania elementow, ktore moga byc pod napieciem, wewnetrzna strona dloni i to, ze w momencie "pieszczot' prostuje mi sie reka.



Jon-X - 08 Sie 2004 22:10
Mnie też popieściło nie raz nie dwa, obeszło się bez obrażeń, ale od zawsze czuję respekt do czegokolwiek pod napięciem, a co do iskrownika (chyba tak to się nazywa ? ) z zapalniczki - kiedyś siedliśmy we trzech z kolegami w jednej ławce w klasie, krzesło przy krześle, ciasno było, i jeden z nas miał iskrownik z zapalnika do kuchenki gazowej, jakiś archaiczny typ że trzeba było baardzo ścisnąć żeby przeskoczył, no mówię wam jak walnęło to każdy z nas ryknął jak bezręki górnik i podskoczył z pół metra w górę, nauczycielka patrała się potem na nas przez miesiąc jak na baranów i szerokim łukiem obchodziła radiowęzeł. W radiowęźle też były jaja z uziemieniem, jak w całej szkole, raz powiedziałem pani z fizyki żeby dotknęła jedną ręką bolca w kontakcie a drugą kaloryfera i wyjaśniła powstałe zjawisko, dowiedziałem się że kaloryfer jest pod napięciem Najgorzej jak przepływ prądu spowoduje zaciśnięcie się mięśni np. ręki na przewodzie, ewentualnie innym elemencie znajdującym się pod napięciem, wtedy raczej sami się nie uwolnimy, sytuację może uratować różnicówka, a najgroźniejszy jest przepływ prądu zmiennego przez obie ręce i klatkę piersiową, może wystąpić zjawisko migotania komór, w dodatku jak chwycimy fazę i zero oboma rękami to i różnicówka nie pomoże. Wśród młodzieży panuje przeświadczenie że można wsadzać łapy do kontaktu ale jedną, kopnie jak wsadzisz obie albo dotkniesz obu kabli, niby racja ale w przypadku noszenia izolujących gumofilców. Tak samo śmiertelnie niebezpieczne jest dotykanie przez osoby z rozrusznikiem serca ściemniaczy/włączników światła z tą blaszką dotykową (nie znam dokładnej nazwy), uratowałem życie babci od kumpla mówiąc mu o tym jakby przypadkiem (on ma takie coś w dużym pokoju), okazało się że babcia ma rozrusznik serca. W przypadku dotknięcia przez taką osobę wyłącznika (ściemniacza) serce, a raczej rozrusznik zacznie się synchronizować z siecią.

Respekt dla prądu, to naprawdę niebezpieczna zabawa.



turek: - 08 Sie 2004 22:24
Ostatnio byłem na warsztacie sam zapomniałem wyłączyć urządzenie i na styczniku było napięcie miedzyfazowe .
Po dotknięciu styków stycznika (bo miałem je wyczyścić) siedziałem zdrętwiały przez trzy godziny i nikt w tym czasie nie wszedł do warsztatu (to była sobota) dlatego wystrzegajcie się pracy przy wysokim napięciu bez ubezpieczenia.
W chwili obecnej jeżeli mam pracować przy wyższym napięciu to musi być przy mnie nawet głupi uczeń lub ktoś z hali produkcyjnej (jeżeli nie ma mojego współpracownika)



Nap5teR - 08 Sie 2004 22:28
Masz rację Dj Jon-X, prąd może być przyjazny o ile bedziemy ostrożni.



karlos79 - 08 Sie 2004 22:58
Ja miałem spotkanie z napięciem (wyprostowane napięcie sieci ) na głównym kondensatorze w zasilaczu impulsowym zaraz za blokiem prostowniczym. Nic mi się strasznego nie stało :miałem wypalone dwie dziórki w skórze po zewnętrznej części dłoni , dziwny smak w ustach i czułem się dziwnie doładowany , ręce mi się trzęsły i nie mogłem się skupić.



wzagra - 08 Sie 2004 23:24
naprawiałem stare radyjko lampowe (było to ładnych parę lat temu, na praktyce w ZURiT), stało tyłem do mnie i potrzebowałem go wyłączyć, a że duże było to musiałem sięgnąć przez nie... ile radości było jak elektrolity z anodowego się przeze mnie rozładowały ~~80
.. ale wyniosłem z tego naukę - od tamtej pory nie pcham dwóch rąk do urządzenia pod napięciem jeżeli nie ma takiej potrzeby i nabrałem szacunku do woltów...



TABSIOR - 09 Sie 2004 00:18
A ktoś próbował dotknąć kiedyś odizolowanej części obudowy komputera i kaloryfera jednocześnie?? Mnie raz tak udało się zrobić i czułem się dość naelektryzowany Ale uważajcie, bo tak szczerze, to nieźle mnie rypło...



etedio - 09 Sie 2004 03:53
wiele kondensatorków tak mnie polubiło, że podzieliły się ze mną swoją energią szczególnie foliowe, długo trzymają napięcie, nie pamięta się o opornikach rozładowujących i można dostać nawet po dłuższym czasie

kiedyś też "rozbrajałem" aparat fotograficzny i coś mnie podkusiło, żeby zewrzeć śrubokrętem wyprowadzenia głównego elektrolita . Jak błysnęło to odskoczyłem na metr. W miejscu powstania iskry nóżka kondensatora przepięknie wyparowała a stalowy śrubokręt też dostał swoje to mnie nauczyło, że aparaty fotograficzne to nie zabawki

oczywiście jeszcze zabawy z lampą plazmową domowej roboty i zasilaczem anodowym ale to popularne doświadczenia

kolega kiedyś mówił, że miał jakiś zabieg na zatoki, dokładnie nie wiem, i podłączyli go pod jakąś aparaturę. Coś było nie tak i prąd "poszedł bokiem", kolega widział tylko białe światło i dopiero po paru minutach doszedł do siebie.



ladamaniac - 09 Sie 2004 08:27
Cytaty pt. Ostatnie słowa przed śmiercią "Nie drzyj się głupia babo, to nie jest pod prądem".
Kiedyś nie chciał mi wejść ruski rozdielacz do gniazdka i dopchnąłem go dwoma kciukami, okazała się ,że styki są bardzo na wierzchu, nie było żadnych iskier ani tańca a serce to chyba jeszcze ze trzy godziny czułem każde uderzenie.



wamal - 09 Sie 2004 08:32
Moje pierwsze doświadczenie to wyjęcie bezpiecznika topikowego z radia Rumba. Byłem tak ucieszony widokiem lamp widocznych po zdjęciu tylnej części obudowy. Następne było dużo poważniejsze. Próba dokręcenia przewodów w gniazdku przeistoczyła się w (na szczęście niedługotrwałe) zestawienie obwodu: przewód fazowy+śrubokręt+moja lewa dłoń. Wstrząs, podobny do oberwania ciężką książką w głowę, potem przez kilka chwil halucynacje wzrokowe, ssanie w dołku jak przy głodzie glukozowym. Od tamtej pory (jeśli nie muszę) wyłączam korki, bezpieczniki, a przed montażem zwieram "na wsiaki słuczaj" przewody;-)



preket - 09 Sie 2004 13:29
Qurcze moje pierwsze "doswiadczenie" z pradem bylo kiedy chcialem naprawic tv Neptun.Problem był z głosem.A ja naprawialem go gdy byl wlaczony.Ucieszylem ze znalazlem przyczyne i siegajac po lutownice drugą reka oparlem sie o wyprowadzenia z kineskopu.Nie wiem ile tam było ale nie polecam myslalem ze usne na stojąco
Na szczescie skonczyło sie na wypaleniu na rece paru kropek od sciezek



Karol 1 - 11 Sie 2004 10:15
Hehehehe ale ciekawy temat wybrano.... a może by tak zapytać o swoje wrażenia takiego skazańca z fotela elektrycznego- ale nie takiego do masażu....
A poważnie to kiedyś miałem kota perskiego - piekna kocica maści kremowej... i pewnego pięknego wieczoru podczas oglądania programu telewizyjnego- oczywiście przezemnie... wyłączył się TV , a przez pokój (taki 25m.kw.) po jego przekątnej przeleciał kot... i to był mój kot... nic się jemu nie stało..( koty mają kilka żyć.. )ale po raz pierwszy widziałem w pełni nastroszonego ... i to lecącego tyłem kota perskiego. od tamtej pory omijała wszelkiego rodzaju przewody i przedłużacze ( nawet te nie podłączone...)



Alcedo - 11 Sie 2004 12:27
a moje, to było jak robiłem jedną z pierwszych swoich kopiarek u klienta
Canon NP 1550 - zdjąłem szybę, zabieram sie do czyszczenia luster, dotknałem w lewym górnym rogu, ci co robią kopiarki wiedzą pewnie jak to jest,
myślałem, że mi rękę urwie, przez jakieś pół godziny czułem, że mam rękę



Jon-X - 11 Sie 2004 17:41
Kot znajomego kiedyś nasikał do przedłużacza, z tego co wiem trzasło go troszkę potem w głowie jednego z gimnazjalnych terrorystów zrodził się plan podłączenia fazy do pisuaru... wyperswadowaliśmy mu na szczęście.



magik128 - 13 Sie 2004 09:31
Witam

Mnie już prąd nie kopną od 2 lat (czego nie żałuje:)).Ale pamiętam moje dwa pierwsze spotkania z ~230V. Pierwsze było przy jaimś polskim magnetofoie ,a ja miałem wtedy może 11lat. A więc lubiłem nagrywać różne rzeczy na ten magnetofon i pewnego dnia oglądając Tv bawiłem się nim. Byłem pewien że jet on odłączony od sieci i ... i zaczałem gryźć odłączaną (przy radiu) wtyczkę od zaśilania )!! Efekt był niesamowity!!!Błysk trzask i niesamak w ustach przez 3 dni.Język piekł oropnie.Drugi raz to jak znalazłem stere lampki choinkowe.Poroźcinałem je i później na pająka poskręcałem i nieizolowane zawiesiłem na choince. Świeciły pięknie dopóki nie zachciało mi się ich poprawić i złapałem kableków.Pamiętam tylko jak przygasły a ja z wrażenia przeszedłem do tyłu z 4 metry i usiadłem w fotelu Wtedy też byłem bardzo niedośwaidczonym elektrykiem:) Z tego wszystkiego wynikła moja miłość --> E L E K T R O N I K A !!!



micho a - 13 Sie 2004 14:17
dj jon-x hehe zx tym pisuarem nieżle ja tam wiem że u mnie na działce jest lodówka na której z tyłu nie ma puszki plastikowej na kable jak jakaś mysz tam wleci to mamy pieczoną mysine
bezpiecznik wyskoczy błysk widać na niebiesko ale potem można go włączyć i spoko tylko po tygodniu jak sie odsunie lodówke to jest tyle tych czabitych myszy ale coś w tej lodówce jest walniete jak załozy sie tą puszke to po włączeniu do sieci korki wybija starzy nie chce mi dać w niej pogrzebać bo sie boi że coś zchrzanie tak to pieczenie myszy trwa ........



ZajecBaX - 14 Sie 2004 14:51
Z opowiadań starszych pracowników w moim zakładzie >
Przez kilka lat pracował u nas gość którego żona była Świadkiem Jehowy a on jak to określił, wychował się z krwi i kości Katolikiem. Któregoś dnia podłączył płot ogrodzeniowy i na widok sąsiadki (też Św. Jehowy) załączył fazę. Sąsiadka dostała niezłego kopa a cała sprawa zakończyła się rozprawą w sądzie.



Vault Dweller - 14 Sie 2004 22:32
Ja tam dobrze znoszę prąd... Z sieci niewiele mnie kopnęło, za to pierwszy przypadek to był jak rozbierałem aparat fotograficzny z fleszem. Potem napięcie anodowe lampowców, które też dobrze znosiłem przez dwie ręce a i raz mi się zdarzyło przez łepetynę (czoło miało bliskie spotkanie czwartego stopnia z katodą lampy PY88 hihi) i z wszystkiego wychodziłem tak jakby mnie nie ruszyło...



Halkilor - 17 Sie 2004 10:51
A mnie kiedys podlaczyli do "elektrycznego noza", taka machina uzywana w medycynie. Rece kladzie sie na wielkiej, metalowej plytce, od niej idzie jeden przewod do urzadzenia, a lekarz ma drugim przewodem podlaczony lancet (chyba tak to sie nazywa?). Paskudny jest zapach palonego ludzkiego ciala... Ciekawe jak to dziala ze nie czulem nic (miejsce wypalania mialem znieczulone), a cialo palilo?



stormblast - 18 Sie 2004 12:41
Jak byłem berbeciem przed podstawówką to nauczyłem się rozkręcać lampkę nocną. Pewnego dnia chcąc zobaczyć czy palec też będzie świecił wykręciłem żarówkę , wepchnąłem na jej miejsce kciuk, i włączyłem lampkę 8O ... Potem miałem ze 2 tyg fioletowy paznokieć.

Kiedyś oglądałem nagraną egzekucję na krzesełku elektrycznym. Skazaniec siedział poprzypinany pasami, nagle się wyprężył na tyle ile mógł. Trwał tak przez kilka sekund po czym opadł jakby powietrze z niego uszło. Potem drugi raz załączyli napięcie. Przed egzekucją na powieki kładą skazańcom waciki i owijają głowę bandażem bo gałki oczne pękają.



adamjur1 - 18 Sie 2004 14:14
JA karierę kontaktów z napięciem( a potem prądem) rozpocząłem wieku lat ok 3 tradycyjnie kładąc nozyczki do gniazdka. Szarpneło, hukneło i z puszki pod sufitem poleciały iskry. Później bawiąc się nielegalnie nateranie jakiejś budowy złapałem dwa odizolowane druty - oj szarpało.
Będąc w wojsku ( po technikum elektronicznym) na polecenie szefa sztabu podłącylismy do kratek zakrywających okna w piwnicy sztabu elektronicznego pastucha. W te kratki z upodobaniem sikało wojsko ( wgodzinach wieczornych) a w pokojach smierdziało. Do póki informacja się nie rozeszła po kompaniach ( 1500 osób) zawsze rano na izbie chorych pełno było sikaczy z dziwnymi objawami na pewnej intmnej części ciała. Osobiście raz widziałem jak jeden trochę podpity wojak tańczył break-danca ( choć chyba nie wiedział, że to się tak nazywa)
Z późniejszych zdarzeń kilka tragicznych z czasów pracy już jako uprawniony elektryk E i D do 1kV. Po moim mieście krążył zabójczy przedłużacz, na jednej budowie zabił robotnika przygrzewającego obrzeża pcV do posadzek lutownicą do ryniem. Przedłużacz nie miał wtyku tylko podkrecane pod bezpieczniki kabelki, a lutownica przebicie na obudowę. Pół roku później ten sam kabelek uśmiercił pracownika prze betoniarce.
A teraz o przypadku uratowania pechowego pracownika:
Prace rozbiurkowe w fabryce ( w ciągu budynków i kamienic) Pracownik stojąc na metelowej galeryjce w wąskim wilgotnym przecisku między ścianami doznał porażenia wielkopowierzchniewego chwytając dłonią rurę
wodociągową, którą już wcześniej dotykał. Dłoń zacisneła się na rurze ( prąd w budynku był wyłaczony) a on wisiał i na galeryjce ( i wrzeszczał) było bardzo mało czasu na decyzje: w co walnąć deską- rękę czy nogę, wybraliśmy rękę, ręka się potem zrosła i facet do dzis żyje ( tylko nie lubi rur) Okazało się ze rura przechodziła do sąsiedniego zamieszkanego budynku i tam ktos sobie uziemił instalację ( po upaleniu zera) do rury. W czasie gdy pracownik dotykał drugi raz rury pietro nizej inni ją właśnie odcieli.
A inny przypadek ( choć zpodobnej beczki) Przy betoniarce, na mokrym placu budowy facet trzymając się jedną reką jej ramy strasznie podskakuje i rzuca się na boki. Dobrze że mu nie złamaliśmy ręki, bo on tylko wytrząsał kamyszek który mu wpadł do gumiaka.
Z moich własnych przeżyć- połozyłem kiedyś gruby wkrętak na zaciski ( do których były podłaczone rzekomo już zupełnie suche akumulatory 48 V centrali telefonicznej) wkrętak spłynął, błysk i łuk był taki ze oślepił mnie na ponad godzinę. A kiedyś zapomniałem zdiąć zagarek przed pracami w dużej rozdzielni energetycznej. Przy pracy izolowanym kluczem, w asysście kolegi, w sprzęcie ochronnym ( tylko bez rekawic) gdy klucz zeskoczył z zacisku ręka tak odskoczyła, że zegaskiem zwarłem szyny w sąsiedniej sekcji rozdzielni( wszyskiego nie można było wyłączyć to był pracujący bank) zegarek spłynął, mnie nawet nie kopnęło,trochę oparzyło, tylko od tej pory noszę plastikowe zegarki.
Dużó by mozna opowiadać po 25 latac pracy
Pozdr. J.



Gostek - 18 Sie 2004 14:27
Myślę, że bywałem elementem jakiegoś obwodu dosłownie setki razy ( jak byłem trochę młodszy ) teraz rzadko mi się to przytrafia, ale w 99% zachowuję świadomość ( zazwyczaj oghraniczającą się do przeciągłego krzyku " OOODŁĄĄĄCZ MNIEEEEE !!!!!! ) Być może stanów utraty świadomości wogóle nie pamiętam

W szkole raziłem kolegów i koleżanki regularnie zazwyczaj kondensatorami lub transformatorem baterią i wyłącznikem Przypiekałem też sprężynką z długopisu podłączoną do bat 4,5V
Kondensatory z wyprowadzeniami zawiniętymi dookoła ładowałem przez diodę z 220, a potem rzucałem z zaskoczenia i krzyczałem ŁAP ZEGAREK !

Pięknie było .....



Kapusta - 18 Sie 2004 15:02


A inny przypadek ( choć zpodobnej beczki) Przy betoniarce, na mokrym placu budowy facet trzymając się jedną reką jej ramy strasznie podskakuje i rzuca się na boki. Dobrze że mu nie złamaliśmy ręki, bo on tylko wytrząsał kamyszek który mu wpadł do gumiaka.

Tę historię to już ze 30 razy słyszałem i zawsze od naocznego świadka, ale lepiej brzmi w wersji, że chłop w polu oparł się o słup WN i wytrząsał kamień z sandała, bo jak można coś wytrząsnąć z gumiaka?



adamjur1 - 18 Sie 2004 16:08
Z gumiaka, z gumiaka i dlatego gościu skakał i rzucał się się tak dziwnie.
Pozdr.J.



Em_ - 14 Maj 2005 11:21
hyhy.. ja mam wprawe w dostawaniu wysokim napieciem.. jak sie dobrze wczujecie to mozenie wyczuc 50Hz w sieci.. jak nerwy potraktowane takim pradem z gniazdka powoduja skurcz miesni... pamietam za pierwszym razem.. mialem 4lata (zawsze mnie elektrony w gniazdku fascynowały..) jak mnie piepsznelo to odskoczylem.. ostatnio mialem inaczej.. naprawialem lutownice oporowa, niezauwazylem i mialem przebicie na kablu.. sprawdzam reka temperature na grzalce.. i chlup, druga reka na przebiciu.. ihaaaa tak mnie zacisnelo ze nei moglem wyksztusic slowa, ani wypuscic lutownicy z rak.. dygotalem z predkoscia 50Hz przez 20sec

elektryka prąd nie tyka, nigdy sie nie bede bal pradu, niema czego..
(chyba ze robie cos przy akumulatorach do ciagnika, wtedy boli...)



adamjur1 - 14 Maj 2005 11:31
A ja zawsze uczyłem na warsztatach technikum łączności że do lutownicy w szczególności ( a i do innych metalowych urządzeń) najpierw należy zbliżyć się wierzchem dłoni, jak kopnie to skurcz odzrzuci rękę od kopiącego urządzenia.
Pozdr.J.



micho a - 14 Maj 2005 14:12
w sumoie siła kopnięcia zależy od wydajności instalacji elektrycznej innaczej jak złapiesz kabel po 50 m przedłużaczu wykonantm prowizorycznie z powiedzmy 2x0,2mm a innCZEJ przy rozdzielni elektrycznej

ja jestem w technikum mamy pracownie jeden psychol u mnie zwarł kawałkiem druta 3 fazy jak hukło i błysło i bezp poszły ale kabel upaliło



coolombo - 14 Maj 2005 14:23
Jako młokos skaładałem kiedyś ebointową wtyczkę, nawet się nie zastanawiałem czemu była wypalona w środku po prowizorycznym skręceniu, wkładam wtyczke do gniazdka i co? bolce wsuneły się do środka wtyczki powodując zwarcie i po dłoni poszedł ogień i sadza Całą wewnętrzną część dłoni miałem poparzoną, żeby było ciekawiej bezpieczniki się nie przepaliły bo były 'zawatowane' .



adamjur1 - 14 Maj 2005 23:14
Micho zdolny był ten gosc - jednym drutem trzy fazy na raz............
Pozdr.J.



Elektrooonik - 14 Maj 2005 23:40

Micho zdolny był ten gosc - jednym drutem trzy fazy na raz............

Bo to był pewnie drut, który miał 3 końce



ghost666 - 14 Maj 2005 23:47
mnie tylko regularnie kopie 60V z sieci ethernet (mam Siec z kablówki, nie wiem skąd u nich tyle V, ale jakos tak wyszło). Komp cały zawsze z tego wychodzi, ja tez i jest fajnie. Najlepiej wspominam jak grzebałem za komputerem kiedys, i złapałem reką za wtyczke, a ze byłem czołem oparty o obudowe, to tylko niebieski ekran przed oczyma na chwilke i wszystko dalej okej



Mishot - 15 Maj 2005 00:02

mnie tylko regularnie kopie 60V z sieci ethernet (mam Siec z kablówki, nie wiem skąd u nich tyle V, ale jakos tak wyszło). Komp cały zawsze z tego wychodzi, ja tez i jest fajnie. Najlepiej wspominam jak grzebałem za komputerem kiedys, i złapałem reką za wtyczke, a ze byłem czołem oparty o obudowe, to tylko niebieski ekran przed oczyma na chwilke i wszystko dalej okej

I jak tu nie kochać Windoors?
ja rozebrałem kompa i wszystko odłączyłem dotkłem modemu (już nie mam ;]-WLAN) i mnie kopło - myśle co jest? patrzę kabel od tepe został...

kurcze 3 fazy jednym drutem... i co ? zabiło go i uciekł? zdarza się...



ghost666 - 15 Maj 2005 10:10
Mishot - co ma do tego Win? co ma do tego TP?
a jak bys nie wiedział - w sieci telefonicznej jest 60V i to jest normalne.



Alberto86 - 15 Maj 2005 11:01
Słyszałem o facecie, który wymieniał bezpiecznik w rozdzielni 6kV bez uprzedniego wyłączenia zasilania. Nakrętka mu spadła pomiędzy szyny i próbował ją wyciągnąć kombinerkami (sic!! ). Podobno niezłym hukiem się skończyło. Z tych dwóch szyn podobno niewiele zostało, nie mówiąc o kombinerkach (same uchwyty zostały). Gość został mocno poparzony przez krople aluminium. Ręce miał pokryte naparowanym metalem.

Ja pierwsze bliskie spotkanie z prądem zaliczyłem u kuzynów. Mieli taką fajną lampkę stołową z wyłącznikiem na kablu. Ktoś mnie poprosił abym ją wyłączył i jak szukałem wyłącznika to mnie nieźle pokopało. Okazało się, że wyłącznik się zepsuł i został zdemontowany z kabla a końce przewodów skręcone za biurkiem i niezaizolowane. Wrażenie fatalne i ten ból :sm1: . Nie chciałbym powtórki.

Innym razem mój kumpel grzebał w kompie opierając się o kaloryfer. Jak wstawał to jedną rękę położył na rurce a drugą dotykał do tylnej ścianki blaszaka. Ostro nim wzdrygnęło. Potem czuł zawroty głowy i wszystko go bolało. Na wizytę u lekarza jednak nie dał się namówić.

Z prądem nie ma żartów. Jak pokopie to nie można mu oddać



Mishot - 15 Maj 2005 12:51

Mishot - co ma do tego Win? co ma do tego TP?
a jak bys nie wiedział - w sieci telefonicznej jest 60V i to jest normalne.


Niebieski ekran... no comment...
a u mnie jest 110 a nie 60 a TP ma to do tego że wtyczki nie wyciągłem z modemu...



Sebastian S - 15 Maj 2005 13:20
Mi się kiedyś zdażyło dotchnąć (udeżyć) dłonią o rozdzielacz który znajdował się na ulicy pod transformatorem. Zrobiłem to dla zakładu jeszcze poprzedniego dnia nie było tam napięcia a na zajutrz założyłem się że dotchnę i całą dłonią udeżyłem w śróby mocujące przewody - wypaliło na skurze 6 ładnych kułek. Przez 3 msc się goiło.



micho a - 15 Maj 2005 13:40
no wział dla jaj profesorka nie było kawałek długi druta 1,5mm średnicy z 1 m i 3/4 odizolował a za izolowaną częśc złapał a kumpel mówi nie odrąbiesz takiego wała i śmiech w klasie a on mówi a zakład o piwko ??? i załózyli sie a ten jeb tym kablem po 3 wystająccych śrubach ze stycznika



coolombo - 15 Maj 2005 14:15
Mnie prawie codziennie kopie klawiatura ktora ma metalowy spód komp jest nie uziemiony, fajna jest reakcja jak po opre nogi na kaloryferze trzymając klawiaturkę



Błażej - 15 Maj 2005 14:35
Parę ładnych lat temu była słynna sprawa dwóch chłopaków z Kamiennej Góry, których poraziło 40 kV z sieci energetycznej. Do dziś chyba walczą z energetyką o odszkodowanie. Sprawa wygłądała ta, ze wracali przez górkę z ogniska i zaczepili o przewód, który spadł ze słupa i raz dotykał ziemi (wtedy sie odłączał, a raz nie i go wtedy załączało). Opowieść słyszałem od pielęgniarki, która ich opatrywała. Niestety mieli pecha i ich poraziło. Widziałem zdjęcia z izby przyjęć szpitala do którego ich przywieziono. Tego sie nie da opisać. Powiem tylko, że apetyt znika na długą chwilę (np. piszczel wypalona z nogi od kostki do kolana, a reszta łydki wisząca obok i dobrze podsmażona, stopione buty na stopach, które pozawijały się - te stopy - do środka. KONIEC!). To niesamowite, że przeżyli. Ale zapłacili za to ogromna cenę!



ghost666 - 15 Maj 2005 15:26

ghost666 napisał:
Mishot - co ma do tego Win? co ma do tego TP?
a jak bys nie wiedział - w sieci telefonicznej jest 60V i to jest normalne.


Niebieski ekran... no comment...
a u mnie jest 110 a nie 60 a TP ma to do tego że wtyczki nie wyciągłem z modemu...
Niebieski ekran, ale przed oczyma, a nie na monitorze :sm23:
z 110 afaik miesci sie w specyfikacji



Mishot - 15 Maj 2005 20:20

Mishot napisał:
ghost666 napisał:
Mishot - co ma do tego Win? co ma do tego TP?
a jak bys nie wiedział - w sieci telefonicznej jest 60V i to jest normalne.


Niebieski ekran... no comment...
a u mnie jest 110 a nie 60 a TP ma to do tego że wtyczki nie wyciągłem z modemu...
Niebieski ekran, ale przed oczyma, a nie na monitorze :sm23:
z 110 afaik miesci się w specyfikacji

Ale gdyby nie nasz kofany Bill i jego super systemy to byś tak nie powiedział!!

Szablon by Sliffka (© Dializa)